Co robi zarząd spółdzielni, kiedy widzi, że mieszkańcy chcą go odwołać? To pytanie postawił radca prawny Patryk Gorgol, wskazując pięć mechanizmów, które — w jego ocenie — mogą być wykorzystywane do odsuwania w czasie decyzji członków spółdzielni.
Wśród nich wymienił m.in. zaskarżanie uchwał, wydłużanie procedur, pomijanie zgłoszonych projektów uchwał, mnożenie wymogów formalnych oraz — w najbardziej skrajnym wariancie — odwołanie Walnego Zgromadzenia, zanim członkowie zdążą podjąć decyzję o zmianie władz.
Wypowiedź Gorgola ma charakter publicystyczny, ale dotyka problemu, który jest istotny dla każdej spółdzielni mieszkaniowej: czy procedury mają ułatwiać członkom korzystanie z ich praw, czy mogą stać się przeszkodą w ich realizacji?
W kontekście sytuacji w Spółdzielni Mieszkaniowej „Przodownik” w Tomaszowie Mazowieckim pytanie to nabiera szczególnego znaczenia.
„Odwołaj Walne, zanim ono odwoła ciebie”
Najbardziej wyrazisty jest piąty z mechanizmów wskazanych przez Patryka Gorgola.
Prawnik opisuje sytuację, w której zarząd zwołuje Walne Zgromadzenie, mieszkańcy zaczynają się mobilizować, pojawiają się kandydaci i pełnomocnictwa, a władze spółdzielni dostrzegają, że wynik głosowania może być dla nich niekorzystny.
Wtedy — jak ironicznie zauważa Gorgol — zamiast przegrać „z klasą”, można odwołać Walne.
Powód zawsze można znaleźć: zbyt wysoka temperatura, problemy z lokalem, względy bezpieczeństwa czy inne przeszkody organizacyjne.
Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy przeszkoda jest rzeczywiście obiektywna, czy też staje się pretekstem do odsunięcia decyzji członków?
W przypadku SM „Przodownik” odwołanie Walnego Zgromadzenia, na którym miała zostać wybrana Rada Nadzorcza, stało się jednym z najważniejszych punktów obecnego sporu.
Nie przesądza to oczywiście o motywach działania władz spółdzielni. Sam fakt odwołania zebrania nie pozwala stwierdzić, że jego celem było zachowanie stanowisk.
Pokazuje jednak, jak ogromne znaczenie ma możliwość przeprowadzenia Walnego w terminie i w warunkach pozwalających członkom na rzeczywiste skorzystanie z prawa głosu.
Procedura może pomagać, ale może też komplikować
Patryk Gorgol wskazuje również na inne sposoby wykorzystywania procedur.
Pierwszy to droga sądowa. Jeżeli uchwała dotycząca władz spółdzielni jest niekorzystna, można próbować ją zaskarżyć, podnosząc zarzuty dotyczące prawidłowości przeprowadzenia procedury.
Drugi mechanizm to maksymalne rozciąganie Walnego w czasie.
Trzeci — niewpisanie zgłoszonego prawidłowo projektu uchwały do porządku obrad.
Czwarty — mnożenie wymogów formalnych wobec kandydatów i członków spółdzielni.
Każdy z tych elementów może mieć oczywiście swoje uzasadnienie prawne. Problem pojawia się wtedy, gdy formalności zaczynają przesłaniać podstawowy cel spółdzielczej demokracji — umożliwienie członkom podejmowania decyzji.
Jeżeli członek musi znać dziesiątki terminów, formularzy i wyjątków, aby skutecznie skorzystać ze swojego prawa, łatwo może dojść do sytuacji, w której z uczestnictwa po prostu zrezygnuje.
Walne Zgromadzenie to nie tylko głosowanie
W przypadku spółdzielni mieszkaniowej Walne Zgromadzenie ma szczególne znaczenie.
To właśnie tam członkowie mogą rozliczać osoby kierujące spółdzielnią, zadawać pytania, przedstawiać swoje stanowisko, zgłaszać projekty uchwał i wybierać organy spółdzielni.
Dlatego każda zmiana organizacji Walnego powinna być oceniana nie tylko pod kątem tego, czy jest technicznie wygodna.
Trzeba również zapytać:
Czy przeciętnemu członkowi łatwiej będzie dzięki niej uczestniczyć w życiu spółdzielni?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, procedura spełnia swoją funkcję.
Jeżeli jednak nowe rozwiązania powodują dezorientację, odkładanie decyzji albo zniechęcenie mieszkańców do udziału, pojawia się problem, o którym mówi Gorgol.
Największym sojusznikiem jest pusta sala
Wypowiedź Patryka Gorgola kończy się bardzo mocnym apelem:
„Największy sojusznik takiego prezesa to pusta sala. Nie dawajcie mu jej”.

