Warszawa, 31 sierpnia 2026 r. — Nauczyciele i pracownicy oświaty z całej Polski zebrali się w poniedziałek przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie na ogólnopolskiej manifestacji Związku Nauczycielstwa Polskiego pod hasłem „Politycy do tablicy! Dotrzymajcie słowa!”. Protest, rozpoczynający się o godzinie 11:00, jest pierwszym etapem akcji protestacyjnej ogłoszonej przez Zarząd Główny ZNP i stanowi element pogotowia protestacyjnego wszczętego w czerwcu br.
Do protestu przyłączyli się również nauczyciele i pracownicy oświaty z Tomaszowa Mazowieckiego. Delegacja tamtejszego oddziału ZNP już od rana relacjonowała w mediach społecznościowych wyjazd do stolicy: „Oddział ZNP Tomaszów Maz. w drodze na dzisiejszą manifestację! Do zobaczenia w Warszawie!”.
– Jedziemy, by być tam, gdzie trzeba – mówi Renata Szadkowska, prezes ZNP Oddziału w Tomaszowie Mazowieckim.
1700 dni w sejmowej „zamrażarce”
Głównym postulatem protestujących jest pilne uchwalenie obywatelskiego projektu ustawy „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, który zakłada powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Projekt, poparty przez 250 tysięcy obywateli, od pierwszego czytania w Sejmie X kadencji w styczniu 2024 roku pozostaje nieprocedowany — w sejmowej „zamrażarce” czeka już ponad 1700 dni.
– Politycy obiecali powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z przeciętną płacą w gospodarce i do dzisiaj nie dotrzymali słowa – mówi Urszula Woźniak, wiceprezes Zarządu Głównego ZNP. Związek przypomina, że jeszcze w październiku 2023 roku przedstawiciele dzisiejszej koalicji rządowej podpisali z ZNP porozumienie na rzecz edukacji, zobowiązując się do „powiązania systemu wynagradzania ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce”. W imieniu swoich partii podpisali je wówczas m.in. Katarzyna Lubnauer, Krystyna Szumilas, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Władysław Teofil Bartoszewski.
Z kolei w listopadzie 2024 roku, podczas 43. Krajowego Zjazdu Delegatów ZNP, premier Donald Tusk zadeklarował przyspieszenie prac nad projektem, zapewniając, że „nie będzie już zwłoki”. – Przyspieszenia nie było, dlatego będzie protest – podkreśla wiceprezes Woźniak.
502 złote od płacy minimalnej
Związkowcy wskazują na dramatyczną sytuację płacową w oświacie. Wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela początkującego dzieli obecnie od płacy minimalnej zaledwie 502 złote. Jak przypomina wiceprezes Woźniak, w 2024 roku — mimo przyznanych wówczas 30-proc. podwyżek — wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela mianowanego było niższe niż minimalne wynagrodzenie za pracę, przez co nauczyciele otrzymywali dodatki wyrównawcze.
– Zachowanie rządzących jest skandaliczne. To lekceważenie ponad 600-tysięcznej grupy zawodowej, która na swoich barkach dźwiga jakość systemu edukacji – ocenia prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Inicjatywa leży w sejmowej „zamrażarce”, a rządzący zaproponowali nauczycielom w 2027 r. jedynie waloryzację płac na poziomie 3 proc.! – dodaje.
Związek domaga się 15-proc. podwyżki wynagrodzeń w 2027 roku zamiast zapowiadanej przez rząd 3-proc. waloryzacji. – Jestem rozczarowana i rozgoryczona. Ale też jest we mnie złość, chociażby z tego powodu, że jeżeli to rzeczywiście będzie 3 proc. waloryzacji, to my spadniemy do poziomu wynagrodzenia z 2023 r. w stosunku do średniego wynagrodzenia w gospodarce – mówiła w rozmowie z Onetem wiceprezes Woźniak.
Postulaty ZNP
Manifestujący domagają się przede wszystkim pilnego uchwalenia obywatelskiego projektu „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, zakładającego powiązanie płac nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Związek żąda również 15-proc. podwyżki wynagrodzeń w 2027 roku zamiast zapowiadanej przez rząd 3-proc. waloryzacji oraz zwiększenia wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli mianowanych tak, by było ono odczuwalnie wyższe niż pensja nauczyciela początkującego.
ZNP postuluje ponadto zmiany w pragmatyce zawodowej nauczycieli, dotyczące m.in. świadczeń kompensacyjnych, postępowań dyscyplinarnych, awansu zawodowego, rozliczania godzin nadliczbowych oraz pracy podczas wycieczek szkolnych. Związkowcy domagają się także odbudowy prestiżu zawodu nauczyciela poprzez systemowe rozwiązania, zamiast zmuszania pedagogów do dorabiania na kilku etatach.
Zawód w kryzysie
ZNP alarmuje, że niskie wynagrodzenia przekładają się bezpośrednio na kondycję całego systemu edukacji. Nowy rok szkolny rozpoczyna się z brakami kadrowymi — młodzi nie chcą pracować w szkołach, a doświadczeni nauczyciele odchodzą z zawodu. Z badań związku wynika, że 50 proc. nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu skumulowanego stresu, czemu sprzyjają m.in. niskie płace, praca na kilku etatach i ciągłe zmiany w oświacie.
– Co można powiedzieć młodemu człowiekowi, który chce się zatrudnić w szkole i zapyta: no dobrze, to teraz mi pan daje te 5 tys. 300 zł. A ile dostanę za 2, 3, 4 lata? W tej chwili to będzie tylko 160 zł więcej – mówi wiceprezes Woźniak, wskazując na brak perspektyw finansowych w zawodzie.
Solidarność związkowa
Protest ZNP poparło Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, którego prezydium 7 lipca podjęło decyzję o wsparciu manifestacji i wezwało organizacje członkowskie do okazania solidarności z nauczycielami. – Pokażmy, że jesteśmy razem – apelowało OPZZ. Przewodniczący Piotr Ostrowski podkreślił, że ZNP od lat walczy o godne wynagrodzenia nauczycieli i pracowników oświaty, lepsze warunki pracy oraz wzmocnienie jakości publicznej edukacji.
Związkowcy zapewniają, że poniedziałkowa manifestacja to dopiero początek — ZNP ma rozpisany plan działań protestacyjnych do końca 2026 roku, przygotowany przy wsparciu prawników. – My sobie nie możemy pozwolić na to, żeby nauczyciele naruszyli prawo, stosując formy nacisku. Górnik może palić opony, nauczyciel nie może, bo wiązałoby to się z wydaleniem z zawodu – wyjaśnia wiceprezes Woźniak, dodając, że strajk w szkołach byłby ostatecznością.
„Czas na naszą inicjatywę obywatelską”
Pytana o to, co powiedziałaby premierowi, wiceprezes ZNP odpowiada wprost: – Czas na naszą inicjatywę obywatelską. Premier obiecał to na 43. Zjeździe Krajowym. Powiedział, że niezwłocznie rozpoczną się prace. Nie ma prac i nie ma podwyżek.
Manifestacja przed Kancelarią Premiera zbiega się w czasie z końcem wakacji i rozpoczęciem nowego roku szkolnego, co — zdaniem organizatorów — dodatkowo podkreśla wymowę protestu: nauczyciele wracają do szkół bez odpowiedzi na pytanie, kiedy politycy dotrzymają złożonych im obietnic.
Agnieszka Podwysocka




