Brakuje pelletu. Na dostawy trzeba czekać nawet miesiąc
Mieszkańcy powiatu tomaszowskiego i całego województwa łódzkiego coraz częściej zgłaszają problemy z zakupem pelletu drzewnego. Składy opału informują o poważnych niedoborach, a czas oczekiwania na dostawę sięga nawet trzech–czterech tygodni. W wielu punktach sprzedaży wprowadzono limity, a pellet dostępny „od ręki” jest rzadkością i osiąga bardzo wysokie ceny, 50 zł za worek 15 kg.
Jak wynika z informacji przekazywanych przez lokalnych sprzedawców, sytuacja na rynku opału jest wyjątkowo trudna. Składy w Tomaszowie Mazowieckim oraz okolicznych gminach realizują zamówienia wyłącznie po wcześniejszym zapisie, a klienci często mogą kupić jedynie ograniczoną liczbę worków. Zdarza się, że na jednego odbiorcę przypada kilkanaście worków, aby starczyło towaru dla większej liczby osób.
– Pelletu po prostu brakuje. Na nową dostawę czekamy blisko miesiąc, a zainteresowanie jest ogromne – mówi Tomasz Miksa, przedsiębiorca z powiatu tomaszowskiego, który od wielu lat zajmuje się handlem węglem i pelletem. – Telefony dzwonią bez przerwy. Klienci pytają, nie przyjmujemy zapisów bo sami nie wiemy jak potoczy się sytuacja z dostępnością. Wiem, że niektórzy dostawcy prowadzą zapisy, jest to zrozumiałe, bo inaczej pellet zniknąłby w jeden dzień.
Problem dotyczy nie tylko składów opału, ale również marketów budowlanych i sklepów internetowych. W wielu sieciach pellet jest obecnie niedostępny, a jeśli się pojawia, jego cena bywa znacznie wyższa niż jeszcze kilka miesięcy temu. Sprzedawcy przyznają, że w skrajnych przypadkach ceny dochodzą nawet do kilku tysięcy złotych za tonę.
Zdaniem handlowców przyczyną obecnej sytuacji jest gwałtowny wzrost popytu. W ostatnich latach w województwie łódzkim znacząco zwiększyła się liczba kotłów na pellet, montowanych zarówno w nowych domach, jak i w budynkach modernizowanych w ramach programów wymiany źródeł ciepła.
– Coraz więcej osób ogrzewa domy pelletem, a produkcja i dostawy nie nadążają za popytem – podkreśla Tomasz Miksa. – Do tego dochodzi mniejszy import pelletu z Ukrainy oraz problemy produkcyjne związane z mrozami. Biomasy nie da się wytwarzać w takich ilościach, jakich obecnie potrzebuje rynek.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że niedobory pelletu odczuwalne są w całej Europie. Z powodu zimy i zwiększonego zapotrzebowania w krajach takich jak Niemcy, Austria czy Francja, surowiec ten nie trafia do Polski z zagranicy. W praktyce pellet produkowany w kraju pozostaje na rynku krajowym, co jednak nie wystarcza, by zaspokoić rosnące potrzeby odbiorców.
Eksperci i sprzedawcy apelują do mieszkańców, by – o ile to możliwe – planować zakupy opału z wyprzedzeniem i śledzić komunikaty składów. W najbliższych tygodniach sytuacja może się stopniowo stabilizować, jednak wiele wskazuje na to, że problemy z dostępnością pelletu w powiecie tomaszowskim i województwie łódzkim mogą utrzymać się jeszcze przez pewien czas.
Agnieszka Podwysocka

