Ma 32 lata, pochodzi ze Spały i konsekwentnie realizuje sportową pasję, która w krótkim czasie zaprowadziła go na podium Pucharu Polski. Jakub Nowak – zawodnik rajdów baja na quadzie – opowiada o swoich początkach, ludziach, którzy mieli wpływ na jego rozwój, oraz ambitnych planach na przyszłość.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z quadami?
– Na quadach jeżdżę od 2018 roku, ale przez długi czas była to wyłącznie forma rekreacji. Wszystko zmieniło się w 2024 roku, kiedy dostałem od mojej dziewczyny voucher na zawody Super Race. To była zupełnie inna kategoria niż rajdy baja – bardziej typowe cross country – ale właśnie wtedy po raz pierwszy poczułem prawdziwe sportowe emocje.
Czyli to był moment przełomowy?
– Zdecydowanie tak. Niedługo później kolega, Wojtek Biedroń, który sam startuje w rajdach baja, namówił mnie na pierwszy start w tej formule. Pokazał mi, jak to wszystko wygląda „od środka” – od przygotowania, przez nawigację, po strategię na trasie. Bez niego pewnie nie zdecydowałbym się tak szybko.
Czym rajdy baja różnią się od innych zawodów quadów?
– Przede wszystkim nawigacją. To nie jest tylko jazda na czas. Trzeba umieć czytać roadbook, podejmować szybkie decyzje i zachować koncentrację przez wiele godzin. Dla mnie to ogromny atut tej dyscypliny – jest wymagająca zarówno fizycznie, jak i mentalnie.
Kiedy wystartowałeś w pierwszych zawodach?
– Pierwsze zawody baja odbyły się w maju. Co ciekawe, zaledwie tydzień później wziąłem udział w zawodach, na które wcześniej dostałem voucher, i udało mi się zająć drugie miejsce. Mimo tego to właśnie rajdy baja bardziej przypadły mi do gustu i na nich postanowiłem się skupić.
Rok 2025 był dla Ciebie bardzo udany.
– Tak, udało mi się zdobyć Puchar Polski Baja w klasie ATV Promo, czyli bez licencji. To był dla mnie ogromny sukces i potwierdzenie, że idę w dobrym kierunku.
Za wynikami zawsze stoi zespół ludzi i partnerów. Kogo szczególnie chcesz wyróżnić?
– Tych osób i firm jest kilka i każda odegrała ważną rolę. Igor Kowalczyk odpowiadał za moją kondycję fizyczną i przygotowanie na siłowni. Moja dziewczyna, Ewa Cyl, była ze mną na każdym etapie – jeździła ze mną na zawody, wspierała i motywowała. Ogromne znaczenie ma też mój mechanik, Rafał Walasik, który zawsze dba o sprzęt i jego niezawodność. Chciałbym również wyraźnie podkreślić wsparcie firmy Wal-Di, która finansowo wspierała mnie podczas każdych zawodów. To partner, dzięki któremu mogłem spokojnie skupić się na rywalizacji i rozwoju sportowym. Ważną rolę odgrywa także mój klub – Quadowa Grupa Południe – bez tego środowiska byłoby znacznie trudniej.
Przed Tobą kolejny ważny etap kariery. Czy wiąże się on również z poszukiwaniem dalszego wsparcia?
– Tak, jestem otwarty na nawiązywanie kolejnych współprac sponsorskich i partnerskich. Starty w rajdach baja na poziomie mistrzowskim wiążą się z dużymi kosztami, dlatego zależy mi na długofalowych relacjach opartych na wzajemnych korzyściach – zarówno sportowych, jak i wizerunkowych.
Jakie są Twoje plany na najbliższe lata?
– W październiku 2025 roku zrobiłem licencję rajdową, co otworzyło przede mną nowe możliwości. W sezonie 2026 moim celem jest walka o tytuł Mistrza Polski w rajdach baja w klasie ATV. To ambitny plan, ale wiem, ile pracy mnie czeka i jestem na to gotowy.
Na koniec – co powiedziałbyś osobom, które myślą o starcie w rajdach baja?
– Że warto spróbować, ale trzeba być świadomym, że to sport wymagający. Nie tylko sprzętu, ale też przygotowania fizycznego, psychicznego i dobrego zespołu. Jeśli jednak ktoś to „poczuje”, rajdy baja potrafią naprawdę wciągnąć.
Agnieszka Podwysocka
Na zdjęciu głównym Jakub Nowak podczas zawodów w Chojnowie gdzie w kat. Quad zajął 2 miejsce.

– I miejsce



