NA POCZĄTKU BYŁ SEN … John Lennon zwykł mawiać: „A dream you dream alone is only a dream. A dream you dream together is…REALITY”. Po cóż bowiem są marzenia, jak nie po to, by je spełniać. Tak narodziły się ARKADY, a wraz z nimi wręcz niemożliwa do wyobrażenia rzeczywistość. Jeśli bowiem jesteś realistą, oczekuj niemożliwego…
Antoni Ostrowski do swej ZIEMI UTRACONEJ wzdychał tak: „[…] ach gdybyż nasz ojczystym pieniem sławny MICKIEWICZ był w Tomaszowie. Bodajby go kiedyś poznał i po swojemu zanucił, byłoby dopiero czemu się przysłuchiwać…”. Kto wie, czy słowa inwokacji wtedy nie brzmiałyby: „Tomaszowie Ty jesteś jak zdrowie…”.
Tymczasem… przyszło czekać ponad 100 lat. Wtedy niczym w baśni o Śpiącej Królewnie wpadł tu na dzień, by złożyć swej jedynej, najmilszej Stefanii pocałunek prawdziwej miłości nie kto inny jak, książę poetów, Julian Tuwim i wydobył Tomaszów z „nieubłaganej niepamięci”.
Jednak same słowa to jeszcze nie poezja, nuty nie zabrzmią jak muzyka, a mury nie stworzą miejsca, dopóki nie tchnie się w nie ducha.
Za rok o tej porze minie pół wieku od wielkiej metamorfozy starych Jatek, dającej początek ich kulturalnej misji, która z Waszym, a przez ostanie 25 lat także i moim udziałem trwa do dziś.
Z racji zaistniałej sytuacji, nie mogąc obecnie zaprosić was w Arkadyjskie progi (jak nie grzyb to wirus), by wypowiedzieć sakramentalne „Jak miło znów Państwa widzieć” pozwólcie, że zabiorę Was w niezwykłą podróż, by za pomocą prasowych relacji, zdjęć i zapisków, przypomnieć jak to wszystko się zaczęło. A ponieważ żaden ze mnie archiwista, a jedynie toczony 'wirusem codzienności’ obywatel, odświeżcie swoje wspomnienia i archiwa, by podróż tę wzbogacić.
Do czego serdecznie Was zapraszam. Bądźcie czujni i czuli, bo to już jutro…
Mariusz Sobański
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |










