Od jednego zdjęcia może zacząć się podróż życia. Dla Konrada Melona tą iskrą był wschód słońca w okolicach Konewki – moment, w którym mgliste opary i pierwsze promienie dnia ukazały majestat Lasów Spalskich w sposób, którego nie dało się zapomnieć. Dziś jego twórczość, skupiona wokół strony „Lasy spalskie w kadrze”, jest nie tylko dokumentacją przyrody, ale przede wszystkim wyznaniem miłości do miejsca, które nazywa swoim domem.
Fotografia przyrodnicza wymaga cierpliwości, której współczesnemu światu często brakuje. Wymaga wstawania przed świtem, przedzierania się przez rosę i trwania w bezruchu, gdy las powoli budzi się do życia. Dla Konrada Melona to nie jest poświęcenie – to powrót do korzeni. Jak sam przyznaje, na łonie natury czuje się najlepiej. To tam, wśród starych dębów i sosnowych borów otaczających Spałę i Konewkę, odnajduje spokój i inspirację.
Magia ukryta w cieniu bunkrów
Okolice Konewki to miejsce szczególne, gdzie mroczna historia II wojny światowej – uosobiona przez potężne żelbetowe schrony kolejowe – splata się z dziką, odradzającą się naturą. Konrad Melon potrafi dostrzec ten kontrast. Jego obiektyw nie szuka jedynie pocztówkowych widoków; szuka prawdy o lesie, o jego zmienności i o tym, jak światło potrafi zmienić znajomy krajobraz w scenę z pogranicza snu.
Prowadzona przez niego strona na Facebooku, „Lasy spalskie w kadrze”, stała się cyfrowym oknem na świat dla wszystkich, którzy tęsknią za bliskością natury. To tam autor dzieli się swoimi odkryciami, pokazując, że najpiękniejsze spektakle odbywają się tuż za progiem, o ile tylko zechcemy otworzyć oczy.
Analiza kadru: Samotność w bieli
Dołączone do reportażu zdjęcie to kwintesencja stylu Konrada Melona. Widzimy na nim samotne, bezlistne drzewo, które wyrasta z ośnieżonego pola na tle gęstej ściany lasu. Nad horyzontem góruje tarcza słońca, ledwo przebijająca się przez gęstą, mleczną mgłę. To obraz pełen melancholii, a jednocześnie nadziei. Minimalistyczna kompozycja podkreśla surowość zimy, podczas gdy delikatne, pastelowe barwy nieba sugerują nadchodzące ciepło.
Kolejny kadr „wschód słońca koło Konewki”, który stał się początkiem drogi – dowód na to, że w fotografii nie liczy się tylko sprzęt, ale przede wszystkim umiejętność bycia w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie.
Rozmowa z Konradem Melonem: Pasja, Historia i Natura
Co jest trudniejsze: uchwycenie idealnego światła podczas wschodu słońca w lesie, czy znalezienie w sobie motywacji, by opuścić ciepły dom, gdy na zewnątrz panuje mróz i mgła?
„Dobre pytanie (uśmiech). Fotografia uczy pokory i samodyscypliny. Pobudka o trzeciej, czwartej rano i opuszczenie strefy komfortu, jaką bez wątpienia jest ciepłe łóżko w mroźny poranek bywa trudne, ale z czasem coraz mniej uciążliwe, a nawet nawykowe. Jeśli znajdziemy motywację, uchwycenie dobrego światła w lesie nie jest celem samym w sobie, a nagrodą za konsekwencję w działaniu.”
Lasy Spalskie mają bogatą i często trudną historię. Czy fotografując te tereny, czuje Pan ciężar przeszłości, czy raczej skupia się na czystym, biologicznym pięknie natury, która odzyskuje te miejsca dla siebie?
„To prawda. Działania wojenne nie oszczędziły ziemi rawskiej i tomaszowskiej. Dzięki pieszym i rowerowym wyprawom w Lasy Spalskie dowiedziałem się o nich więcej, niż w szkole. To tu poznałem między innymi historię Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego pod dowództwem mjr. Henryka Dobrzańskiego 'Hubala’. Krocząc leśnymi ścieżkami, wielokrotnie trafiałem na mogiły czy miejsca pamięci. Trudno przejść obojętnie wobec odwagi i bohaterskiej walki miejscowej ludności z okupantem. Co więcej, miałem zaszczyt wykonywać reportaże z poszukiwań miejsc pochówku żołnierzy II wojny światowej i powstańców styczniowych na terenie powiatu opoczyńskiego, a także w poszukiwaniach miejsca spoczynku samego 'Hubala’. Wszystkie te działania były prowadzone przez Stowarzyszeniem Wizna 1939, a w poszukiwaniach uczestniczył również Pan Adam Sikorski z ekipą programu 'Było, nie minęło’.”
Pańska strona „Lasy spalskie w kadrze” gromadzi dużą społeczność. Czy fotografia jest dla Pana bardziej osobistą formą medytacji, czy sposobem na edukowanie innych i uwrażliwianie ich na piękno naszej lokalnej przyrody?
„Fotografia była moją zajawką od dziecka. Na pierwszych kliszach zapisywałem imprezy rodzinne, wypady z kumplami na ognisko czy zwykły, szary dzień na blokowisku. Kilkanaście lat później moje zainteresowania skierowały się w stronę motoryzacji. Jako członek Automobilklubu Tomaszowskiego zaangażowałem się w pomoc w organizacji rajdów samochodowych, a także byłem ich uczestnikiem. Nie oznacza to jednak, że odstawiłem swój aparat na półkę. Zdarzało się, że będąc zawodnikiem, w wolnej chwili między odcinkami specjalnymi pstrykałem fotki innym załogom. Odskocznią od pisku opon i ryku silników były dla mnie Lasy Spalskie. Rodzinne spacery, leśne pikniki czy wycieczki rowerowe doskonale pomagały redukować stres i choć na chwilę zapomnieć o problemach dnia codziennego. Zawsze miałem przy sobie aparat, chociażby w smartfonie, i z przyjemnością po niego sięgałem. Pewnego dnia, wpatrując się w jedno ze zdjęć, wpadłem na pomysł stworzenia strony, na której będę dzielił się moimi leśnymi przygodami.”
Agnieszka Podwysocka







