Już od wczesnych godzin porannych mieszkańcy ul. Zawadzkiej w Tomaszowie Mazowieckim mierzą się z ogromnym natężeniem ruchu. Jak mówią, sytuacja od miesięcy staje się coraz bardziej uciążliwa, a życie przy drodze zamieniło się w codzienną walkę z hałasem, kurzem i nieustannym ruchem samochodów.
— Od godziny 7.30 zaczyna się prawdziwy koszmar. Ten objazd daje nam się bardzo we znaki — mówi jedna z mieszkanek ulicy, prosząc o anonimowość. — Najgorzej jest po południu, kiedy ludzie wracają z pracy. Między 14 a 17 praktycznie nie ma chwili ciszy. Samochód za samochodem, ciężarówki, motocykle. Nie da się normalnie funkcjonować.
Mieszkańcy podkreślają, że problem dotyczy nie tylko hałasu, ale również ogromnych ilości kurzu unoszącego się z drogi. Obecna susza dodatkowo pogarsza sytuację.
— W soboty tragedia jest jeszcze większa, kiedy wyjeżdżają motocykliści. Kurz unosi się wszędzie. Strach wyjść z dziećmi przed dom — opowiada kobieta. — Okna nie da się otworzyć, wszystko osiada na parapetach i w mieszkaniach.
Jak relacjonują mieszkańcy, intensywny ruch wpływa także na codzienne relacje sąsiedzkie.
— Ja z sąsiadką przez płot nie mogę spokojnie porozmawiać, bo zwyczajnie jej nie słyszę — dodaje rozmówczyni. — Człowiek wraca do domu i nie ma chwili odpoczynku.
Mimo narastającej frustracji część osób boi się mówić publicznie o problemie.
— Nie pokażę twarzy ani nazwiska. Dzisiaj człowieka potrafią zlinczować w internecie za każde słowo — przyznaje mieszkanka.
Mieszkańcy liczą, że ich głos zostanie w końcu zauważony, a problem nadmiernego ruchu na ul. Zawadzkiej doczeka się rozwiązania. Jak podkreślają, nie oczekują cudów, ale chcą po prostu normalnie żyć i odpoczywać we własnych domach.
Korki i wzmożony ruch są skutkiem remontu mostu na ul. Legionów, przez co Zawadzka stała się jedną z głównych tras objazdowych. Według obecnych planów utrudnienia mają potrwać do końca 2026 roku, czyli jeszcze około siedmiu miesięcy.
Agnieszka Podwysocka

